.

poniedziałek, 18 listopada 2013

looz...

"90 procent naszych zmartwień dotyczy rzeczy, które nigdy się nie zdarzą"

Te słowa usłyszałam dziś od przyjaciela. Nie sprawdziłam z kogo to cytat, więc nie powiem, ale chcę go rozesłać dalej. Te słowa jakże banalne, dały mi dużo do myślenia nad marnotrawieniem czasu. (Co akurat w moim przypadku może mi nie grozi z racji optymizmu jakim żyję i chęci ulokowania niespożytej energii w otaczających mnie zewsząd ciekawych zajęciach :)  )
Niemniej zdarzają mi się słabsze dni kiedy wszystko mi mówi, ze coś jest nie tak. Zdarzają mi się dziwne zbiegi okoliczności, "przypadki", niejednoznaczne sytuacje i zaczyna się nakręcanie oraz myślenie "co to może oznaczać dla mnie?"
Ciach! ucinam. 
Faktycznie z wyrzutem do siebie samej stwierdzam, ze sporo lat straciłam na myśleniu "co jeśli?", wypłakałam wiadro łez nad sytuacjami, do których nie doszło i nad studium przypadku, które i tak się nie sprawdziło. I po co to?
A niech się wali i pali.
Żyję chwilą.


Moja chwila z wieczoru, który przeznaczyłam w końcu tylko dla siebie :)







piątek, 1 listopada 2013

KOCHAM CIĘ ŻYCIE!

Śmierć jest częścią życia ale ja wolałabym aby tak nie było.


źródło: www.youtube.com

niedziela, 20 października 2013

Wyszarpana godzina tylko dla siebie

Wyszarpałam dziś dla siebie aż całą godzinę relaksu. To już postęp :) I tak przy okazji rozmyśleń, leżąc głową w liściach, postanowiłam posprzątać wokół siebie. Znalazłam zdjęcia z zeszłego roku z równie prześlicznego złotego weekendu. I tu konsternacja. Nic się nie zmieniło. Jestem tu gdzie byłam, robię to co robiłam. Dosłownie, bo znów z głową w liściach i słońcem na powiekach, i w przenośni, bo utknęłam w miejscu w swoim życiu. Nawet trampki te same noszę :)
Może pora na zmiany? Ile jeszcze jesieni będę w tym samym punkcie? Pora podwinąć nogawki i ruszyć naprzód. Za rok w tym miejscu rozliczę się z postanowienia. Póki co robię solidny przegląd miliona zdjęć jakie zebrałam przez ten rok. Pakuję je w katalogi, selekcjonuję tematycznie i zapisuję na kilku nośnikach na wypadek gdyby i komputer miał się zepsuć. Nadeszła pora psucia. Nie dam się w to wciągnąć! Zabezpieczę co się da i niech się psuje :) Po starym przyjdzie nowe i niech tak będzie. no może poza samochodem, który będzie jeszcze straszy :)






 Widok na staw przed moim domem.


Grzywka ta sama ale póki co zostaje :)


 Brzózki, którym udało skryć się przed mrozami i ocalić trochę zieleni :)







wtorek, 15 października 2013

Bies i Czady

"W Bieszczady przyjeżdża się tylko raz, potem się tylko wraca"

Podpisuję się pod tymi słowami chociaż nie znam autora. Slyszałam te słowa wielokrotnie od rożnych ludzi a zrozumialam je po pierwszej wyprawie w Bieszczady.
Podzielę się widokami bez zbędnego komentarza:

 widok z okna Chaty Magody - bezcenny!