.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Na dzień dobry wbrew wszystkiemu :)

Święta przeleciały bokiem - taka to moja karma, że spędzam je na prowadzeniu domowej kliniki zwierzęcej. Moja uwaga skupiona była na kocie specjalnej troski, co to wciąga sznurki i inne śmieci i przyprawia mnie o palpitacje serca. 
Wam życzę smakowitych śniadań w rodzinnym gronie bez żadnych "atrakcji" w postaci chorych kotów...

sobota, 5 kwietnia 2014

Jak to jest z tą ekologią?

Pytanie zostanie bez odpowiedzi chociażby z tego względu, że dla mnie ono powinno być zawsze pytaniem aktualnym, które mogę zadać sobie każdego dnia przy podejmowaniu codziennych decyzji i wyborów. Rozwinę jedną myśl, która nasuwa mi się wraz z pytaniem "co z tą ekologią?". Czy wystarczy zrezygnować z futra z norek czy mogę zrobić coś więcej? Ano mogę. Ty też możesz.

Każdego dnia przy rutynowych czynnościach można dołożyć swój mały gest w stronę ekologii. Można oczywiście czynnie udzielać się w manifestacjach na rzecz obrony zwierząt lub lasów amazońskich. Ja wybieram drobne działania, ale wierzę, że swoimi małymi decyzjami dokładam swoją cegiełkę do zachowania równowagi pomiędzy światem roślin i zwierząt vs światem ludzi z ich cywilizacyjnym postępem. [i tu włącza się mój radykalizm, gdzie pod słowem postęp ludzki rozumiem degradację natury].

Dokonuję świadomych wyborów przy zakupach. Wielu praktyk mogę być ciągle nieświadoma, co nie tłumaczy mojego postępowania, ale dzisiaj wzbogaciłam moją wiedzę o kolejną dawkę informacji. Prześledziłam listę wyrobów, przy produkcji których koncerny wykorzystują zwierzęta do testów np. na alergie.
Z radością stwierdziłam, że wśród moich kosmetyków 98% pochodzi z zielonej listy. Przy kolejnych zakupach z pewnością ominę te marki, które znalazłam na czerwonej liście :[

Do poczytania:

A to moja lista rzeczy, których nie mam i nie chcę aby mi je sprezentowano:
Futro i wszelkie ozdoby z futra
kosmetyki testowane na zwierzętach
pędzle ze zwierzęcego włosia



poniedziałek, 31 marca 2014

Malowanie na jedwabiu

Wraz z nadejściem wiosny zapragnęłam otaczać się kolorami, dlatego sięgnęłam po dawno przeze mnie zapomniane malowanie na jedwabiu. Zbierałam się do niego długo, gdyż nie przepadam za uczuciem pustki, gdy staję przed białym płótnem, a to uczucie jest mi dobrze znane. Tym razem byłam chyba stęskniona malowania, gdyż zaszalałam z farbami bez lęków i oporów :)
Nadal królują u mnie turkusy i błękity, nadal przeplata się każdy odcień zieleni, a do tego odkryłam swoją nową fascynację kolorem żółtym :) Te połączenia doskonale komponują się zarówno na jedwabiu jak i na ceramicznych wyrobach. (Mam nadzieję, że starczy mi czasu aby zrobić kilka sesji nowych wypałów ceramicznych) Póki co prezentuję plakat promujący wystawę organizowaną przez Bożenę Milewską. Artystka zaprosiła uczestników swoich warsztatów do wspólnej wystawy, dzięki czemu mam okazję zaprezentować się z dwoma moimi pracami.

Zapraszam nielicznych ale wiernych (wytrwałych ;) ) czytelników mojego bloga na wernisaż otwierający wystawę prac z pracowni Bożeny Milewskiej.
Piątek, 04.04
Klub 4 Regionalnej Bazy Lotniczej,
ul. Pretficza 24, Wrocław








środa, 4 grudnia 2013

nie cierpię marznąć, nie cierpię nie cierpieć...

Sprawdziłam pogodę na następne dni. :(

Plan jest taki. Wysyłam kilka kuponów lotto i jak tylko wygram, to wylatuję do ciepłych krajów. Kicham na pluchę, wiatr i temperaturę poniżej zera.
Wspomnienie Turcji rozgrzewa moją wyobraźnię :) Pogoda teraz też nie rozpieszcza, ale zima w takim wykonaniu byłaby znacznie ciekawsza. Wyłożyłabym się na gorących kamieniach i przeleżała tak całą zimę jak jaszczurka. W razie gdyby jednak mi się to znudziło, mogłabym popływać w kryształowej wodzie lub skorzystać z miejscowych atrakcji podnoszących nieco adrenalinę. Wystarczy pozwolić miejscowym porwać się motorówką po urokliwej zatoce, a uśmiech z twarzy nie schodzi do wieczora :) Polecam jeżeli jeszcze tego nie próbowaliście.


Dawno temu w Turunc (z tureckiego: Cytrus :) )