Dzisiejszy post to sentymentalna podróż do niezwykłego miasta. Wracam myślami do Barcelony. Planuję za rok wrócić tam na wakacje i obejrzeć kolejne zabytki, nasycić się kolorami, spróbować kolejnych tamtejszych potraw. Póki co powspominam i podzielę się niezwykłymi ujęciami, które udało mi się uchwycić w obiektywie.
Nocleg trafił się całkiem przypadkowo przez stronę internetową i zdaje się, że nie skuszę się w przyszłym roku na nic innego. Usytuowana przy głównej ulicy wąska, stara kamienica. Po jednym kilkudziesięciometrowym mieszkaniem na każdym piętrze. Przy wejściu bajeczna kwiaciarnia i włoska pizzeria. No tak, włoska, z przepyszną kawą :) Ale były też w kolejnych dniach i hiszpańskie kawiarnie i tapas-bar z prawdziwego zdarzenia.
Mieszkanie niezwykle przestronne, z ogromnym tarasem wychodzącym na wewnętrzne podwórze. Charakterystyczne budownictwo przyprawia o zachwyt ale i zdziwienie. Po odsłonięciu zasłon w oknie sypialni oczom okazuje się... ściana kolejnej kamienicy :) Przynajmniej nikt nie podglądnie :)
Schodzimy krętą klatką schodową na główną ulicę.
Idąc w dół Passeig de Gracia mijamy po drodze przepiękne bogato zdobione kamienice. Każda w innym stylu i ozdobach a wszystkie pasujące do siebie idealnie. Jest smak, styl i wyczucie w architekturze.
Ścisłe centrum prezentuje się dumnie i bogato. Liczne witryny markowych sklepów zajmują zaszczytne pierwsze miejsce starych kamienic i okazałych budynków.
Mijamy starówkę i schodzimy do portu oraz na plażę.
Pod wieczór udaje nam się zdążyć na główny bazar przy La Rambla gdzie możemy nasycić wszystkie zmysły. Mogłabym przeżyć w Barcelonie cały miesiąc za 30euro jedząc codziennie ociekające sokiem świeże arbuzy, nektaryny, papaje, mango i pomidory :)
Spędziłam w Barcelonie kilka dni i zrobiłam ponad tysiąc zdjęć. Podczas selekcji każdego mi żal :) Forma kolażu pomaga ogarnąć te obrazy i zachować każdy szczegół we wspomnieniach.
Wracam do Barcelony za rok :)